Dokumentowa rzeczywistość

Julian Klimczak. Fot. Kamil Szyjka Fakty Oświęcim

Julian Klimczak. Fot. Kamil Szyjka / FaktyOświęcim.pl

Bardzo ciekawą historię przedstawiają oświęcimskie Fakty. Otóż Julian Klimczak, mieszkaniec Chełmka przez długi czas starał się o wykup będącego własnością gminy domu, w którym mieszka od kilkunastu lat. Kiedy w końcu udało mu się dokonać transakcji, okazało się, że w dokumentach jest wiele błędów. Teraz walczy o zmianę urzędniczych zapisów.

Kiedy w 2003 roku ubiegał się o wykup domu przy Topolowej 4, gmina Chełmek zleciła rzeczoznawcy opisanie tego budynku. Wynik jego pracy zdaniem chełmkowianina całkowicie różnił się od stanu faktycznego i planów mieszkania. Julian Klimczak te różnice stwierdził jednak dopiero dwa miesiące po podpisaniu z gminą umowy o kupnie mieszkania, którego dokonał wraz z sąsiadem.

Zdaniem Klimczaka jednorodzinny dom wybudowany w 1937 roku ma płaski dach i jest pozbawiony klatki schodowej. Według rzeczoznawcy Julian Klimczak mieszka w budynku wielorodzinnym, powstałym w latach 1930-1932, posiadającym czterospadowy dach i klatkę schodową.

– To totalna paranoja, jak dokumenty nie zgadzają się z rzeczywistością. Przecież każdy może przyjść i zobaczyć, że to totalna bzdura, co jest napisane w opinii rzeczoznawcy, na której opierała się gmina sprzedając dom – denerwuje się Julian Klimczak. Dodaje, że kiedy poszedł z tą sprawą do urzędu gminy, Andrzej Saternus, burmistrz Chełmka w ogóle nie był zainteresowany planem domu.

– Pan Julian Klimczak doskonale wiedział co podpisuje, miał te dokumenty przed podpisaniem, mógł się z nimi zapoznać – odpowiada na zarzuty Andrzej Skrzypiński, zastępca burmistrza Chełmka.

Klimczak zadzwonił do rzeczoznawcy. Miał wtedy usłyszeć, że gdyby w opisie domu pojawiły się informacje uwzględniające stan faktyczny, to do wykupu budynku nigdy by nie doszło.
– Nie chciał niestety powiedzieć co miał na myśli – dodaje Klimczak.

Kolejną sprawą, którą porusza Klimczak jest sprzedaż domu tylko po jego obrysie, przez nie ma dojścia do swojego mieszkania, ani ogródka gdzie mógłby chociażby uprawiać warzywa. Zgodnie z przepisami, kupując dom miał otrzymać dojście do niego.

– Gmina zaproponowała mi, że będę mógł wykupić ten teren, ale po cenie rynkowej, na co nie chcę się zgodzić – opowiada Klimczak.

– Urząd podjął uchwałę, że teren, o którym mówi Pan Julian zostanie mu sprzedany za dziesięć procent wartości. Więc nie wiem gdzie tu jest problem – odpowiada Skrzypiński.

Klimczak twierdzi, że walczy tylko o sprostowanie dokumentów tak, by były zgodne ze stanem faktycznym. Boi się, że kiedy córka, do której będzie należał dom po jego śmierci będzie chciała go sprzedać, to nikt go nie kupi z powodu błędów w urzędniczych papierach.

Gmina wielokrotnie proponowała całkowite rozwiązanie problemów Klimczaka, przez wykupienie jego domu.

– Proponowaliśmy zwrócić mu kwotę, którą zapłacił za dom. On jednak nie chce się zgodzić – kończy Andrzej Skrzypiński.

Materiał pochodzi ze strony:

fakty_logo_pionowe

Be the first to comment on "Dokumentowa rzeczywistość"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.