Dożynkowa gorączka

Jest tyle pięknych świąt obchodzonych co roku, Święto Wojska Polskiego, Światowy Dzień Lasu czy też Światowy Dzień Kota wpisany do kalendarza świąt 17 lutego. Ale żadne z tych nich, ani święta Bożego Narodzenia czy Wielkanocne nie budzą tylu pozytywnych emocji co dożynki, jedyne takie święto gdzie w przygotowaniach udział bierze prawie cała ludność danej wsi czy miejscowości w której to wspaniałe wydarzenie jest organizowane.

W naszej gminie jest już po dożynkach, to informacja dla tych którzy odzyskują jeszcze przytomność no i właśnie, wypadało by stworzyć coś w rodzaju podsumowania tegorocznych obchodów dożynkowych w gminie Chełmek. W kalendarzu wyglądało to następująco : 15 sierpień 2012 – dożynki Bobrek, 19 sierpień 2012 – dożynki Gorzów. Jak się wielu z Państwa zapewne już domyśla rywalizacja między sołectwami w zakresie organizacji również i w tym roku była zacięta, tym razem to Gorzów miał parę dni, na wykombinowanie skąd wytrzasnąć więcej osób niż było w Bobrku, za co sołtys wziął się dość ostro bo po wstępnych statystykach pojawił się problem z wykombinowaniem dla tych osób ławek w celu usadzenia, same komplety stołów i ławek załatwiano chyba z całego powiatu. Ale idąc po kolei, środa – Bobrek, tam organizatorzy mając dość wysoko ustawioną poprzeczkę, starali się stanąć na wysokości zadania. Poprzeczka zawieszona była aż w samym Krakowie, bo jak nie trudno się domyśleć, marszałek osobiście zjawił się na obchodach w Bobrku. Gospodynie już dużo wcześniej zaczęły przygotowania pysznych wypieków, a wypieki faktycznie były pyszne, ich zapach rozchodził się po całej okolicy ściągając przy tym wszystkie pszczoły z całej gminy i gmin sąsiednich. Zorganizowane owadzie grupy wręcz wynosiły ciasto ze stołów. Starosta nie mógł się od nich odpędzić, ale to pewnie przez to, że wszystkie korzystając z okazji zleciały się z petycją w sprawie dróg powiatowych. Później się okazało, że wszystkie te owady zwabiono podstępem do Bobrku, no ale to temat na osobną historię. Część oficjalna, praktycznie niczym się nie różniła od zeszłorocznej, może poza garniturami przedstawicieli władz, później festyn i sprawa niewidocznego w Gorzowie pokazu sztucznych ogni, podobno organizatorzy zadbali o wielki rozkładany parawan tak by z Gorzowa nie było widać jakie fajerwerki wystrzelono na bobreckim niebie.

W samym Gorzowie było nie mniej ciekawie, no ale przecież to część rywalizacji między wiejskiej. Przygotowania już od paru dni szły pełną parą, na “scenie” ułożono coś mającego imitować starą chłopską chatę, oczywiście zabiegów upiększających to dopiero początek, wiszące wieńce, coś w rodzaju “banerów” skutecznie wprowadzały w odpowiedni dożynkowy klimat, oczywiście “baner” nad bramą wjazdową powieszono trochę za nisko, o czym przekonano się gdy jeden z wjeżdżających busów zaczepił o niego i delikatnie mówiąc ściągnął na ziemię. Na szczególną uwagę zasługuje z całą pewnością rozłożone stoisko jednego ze znanych producentów narzędzi ogrodowych typu kosiarki czy piły łańcuchowe, jako dość oryginalne przedstawienie dorobku artystyczno – kulturowego wsi Gorzów, ale stoisko cieszyło się sporym zainteresowaniem, czyli jak widać trafiono w gusta mieszkańców. Część oficjalna oczywiście bez zmian, gdyby tak robić fotorelację tylko i wyłącznie z części oficjalnych takich uroczystości, to zdjęcia spokojnie mogły by być nawet z kilku lat wcześniej. Później mała przerwa na popołudniową mszę świętą, która sprawiła, iż ani jeden mieszkaniec wsi między ławkami się nie poniewierał, czujne oko proboszcza skutecznie wypatrywało niezdecydowanych na to czy wejść pod dom ludowy czy pod kościół. Większość o dziwo wybierała to drugie. Ale pustki pod domem ludowym we wczesnych godzinach popołudniowych to idealny moment na zabranie wszystkich ostrych narzędzi, które mogły by być użyte w czasie festynu jako argumenty do rozwiązywania wiejskich sporów. Później zabawa, fajerwerki, zabawa i jeszcze raz zabawa. Ogólnie statystyki podsumować można w następujący sposób: parę ton kiełbasy więcej niż w zeszłym roku, parę kubików piwa również więcej niż w zeszłym roku, co do osób poszkodowanych to ciężko stwierdzić, ponieważ znaczna ich część jeszcze nie wróciła do domu.

Mogą Państwo wierzyć albo i nie, ale zabierając się do pisania tego tekstu miałem zamiar napisać coś poważnego, ale jak widać po efektach pracy… nie da się, nie da się pisać poważnie o tym co każdego roku przyprawia o ból brzucha spowodowany atakiem śmiechu. Zatem z niecierpliwością czekamy na kolejne dożynki w Gminie Chełmek.

Z pozdrowieniami, z gminnego podwórka, Robert.

[quote]Wszystkie teksty opublikowane w dziale „humor” mają przesłanie satyryczne. Ich celem nie jest obrażanie nikogo w żaden sposób. Należy je traktować z przymrużeniem oka.[/quote]

Be the first to comment on "Dożynkowa gorączka"

Leave a comment

Your email address will not be published.


*


*