Nie wszystko złe co groźnie brzmi

Na hasło “sesja” znaczna większość z nas jest w stanie zareagować dość gwałtownie, podobnie jak reagujemy na radiowe informacje o trzęsieniu ziemi, wybuchu wulkanu czy innym kataklizmie. Skąd taka reakcja? Tym, którzy studiują, studiowali, albo właśnie się na studia wybierają i to hasło znają czy też, z własnych doświadczeń, które nie koniecznie są wspominane dobrze, czy z opowieści, nie dziwię się ani trochę. Tym razem będzie jednak nie o nauce tylko o sesji Rady Miasta, bo właśnie ona niedawno miała miejsce, a dokładniej we wtorek 28 sierpnia. Ktoś zapyta “i co z tego że była sesja ? nie poszedł bym / nie poszła bym nigdy bo jak mam się wyspać to mogę to zrobić we własnym domu bez ryzyka, że ktoś mi chrapie za uchem” racja, gdyby podzielić czas sesyjny procentowo, wyglądało by to tak: 80% nudne smęcenie o istotnie ważnych sprawach, wnioski, protokoły uchwały i takie podobne, oraz te 20% czasu zarezerwowane dla nieco szybszego zwrotu akcji, w którym to dzieje się wszystko, od strzelania gradem pytań, które doprowadzają większość zgromadzonych do śmiechu, po oficjalne zaproszenie całej Rady Miejskiej na pogrzeb, bo taka sytuacja też miała miejsce. Zapewniam wszystkich, że dla tych 20% warto siedzieć tamte 80, i ostatnio było tak samo.

Sesja jak każda inna ma ułożony pewien porządek obrad. Przed obradami samo pomieszczenie jest tak przygotowane jak poligon, przed międzynarodowymi manewrami wojskowymi w ramach NATO. Każdy obradujący zajmuje swoją pozycję, która jest pozycją optymalną zarówno do strzału, jak i schronienia się przed ewentualnym ostrzałem przeciwnika. Po zajęciu pozycji zaczyna przewodniczący Rady Miejskiej. No i po oficjalnym powitaniu, przejście do głosowania, bo głosowane jest oczywiście wszystko, najpierw trzeba przegłosować, to co będzie głosowane, a dopiero później samo głosowanie. Całe szczęście że nikt nie wpadł jeszcze na pomysł aby przegłosowywać wniosek o wyjście do toalety, chociaż w tym wypadku, jak się domyślam, Rada była by jednogłośna w tej sprawie. No ale wracając do tego głównego głosowania, czyli nad pojedynczymi projektami uchwał. Tym, którzy choć raz oglądali relację z obrad Sejmu RP daruję opowiadania o pierwszym czytaniu itd. tu na całe szczęście idzie to szybciej. Nad czym głosujemy?, opinia odpowiedniej komisji, jakieś pytania, może dyskusja? – brak. Radni podnoszą, rękę, dopiero po usłyszeniu pytania przewodniczącego “kto jest za?” właściwie to każdy może podnieść w tym momencie którąś z górnych kończyn, z tym, że istnieje duża szansa, że przewodniczący naszego głosu nie policzy, ale, że kraj wolny to proszę bardzo. No i dochodzimy do najlepszego momentu z całych obrad, punkt w porządku obrad nazywa się “zapytania i wolne wnioski” To właśnie w tym punkcie ma szansę wykazać się ułańska fantazja obecna w każdym obywatelu naszej pięknej ojczyzny. Przykładowo projekt uchwały mającej na celu zmniejszenie kosztów związanych z oświetleniem ulicznym, zakładający całkowite wyłączenie lamp ulicznych. W ramach rozwiązania zastępczego każdy mieszkaniec dostanie od miasta pochodnie (o rozpalenie będzie musiał zatroszczyć się sam, co będzie się wiązało z zakupem zapałek), albo zamiast latarni powiesić słoiki ze złapanymi do nich świetlikami, na ten projekt można pozyskać fundusze z europejskiego funduszu ochrony środowiska. Takich i innych wniosków można zarzucać ile się chce, o ile wytrzymają nerwy zgromadzonych w sali. Punkt nazwany “wolne wnioski” można nazwać esencją ludzkiej wyobraźni. Ale wolne wnioski to jeszcze nic w porównaniu do zapytań. Pytający starają się kierować znaną wszystkim zasadą, iż nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. Zatem zakres tematyczny pytań, bywa bardzo rozpięty, od dziur w drogach, przez zaśmiecone trawniki, po problemy z sąsiadami i zapytaniem o możliwość przesunięcia środków z budowy drogi na budowę chodnika. Pytania zadają wszyscy, oczywiście nie jednocześnie nad czym czuwa przewodniczący, pytają radni radnych, radni burmistrza, radni dyrektorów i kierowników publicznych placówek, mieszkańcy nieliczni zgromadzeni w sali, radnych, oraz ta sama nieliczna grupa zadaje pytania burmistrzowi. Najlepsze są pytania kierowane do burmistrza przez mieszkańców. Zdarzają się tacy, którzy traktując burmistrza jak szamana w indiańskiej wiosce, są w stanie prosić o rzeczy takie jak przeniesienie drogi… a niby jak on ma to zrobić? no ale to jak będzie prośba spełniona wnioskodawców nie za bardzo interesuje. To idealny moment na próbę załatwienia sobie pracy, i innych wiejskich czy rodzinnych spraw.

Ten ostatni punkt jest wart czekania choćby 2 godziny, bo czegoś takiego nawet w telewizji na dobrym kanale komediowym nikt nie zobaczy, w dodatku relacja na żywo, w tym wypadku bezcenna. Każdy chcący wziąć udział w manewrach na poligonie proszony jest o przygotowanie broni. Następna sesja już nie długo ! Do zobaczenia na poligonie.

Z pozdrowieniami, z gminnego podwórka,
Robert.

[quote]Wszystkie teksty opublikowane w dziale „humor” mają przesłanie satyryczne. Ich celem nie jest obrażanie nikogo w żaden sposób. Należy je traktować z przymrużeniem oka.[/quote]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*