Igor Bartosza
Igor Bartosza

W styczniu tego roku skończył się nasz świat. Będąc w prokocimskim szpitalu usłyszeliśmy wyrok – mięsak prążkowanokomórkowy – typ embryonale. Nowotwór zaatakował organizm naszego dziecka. Naszej największej radości, małego człowieczka który każdym swoim gestem i słowem napełniał nasze życie radością. Nie jestem w stanie oddać przy pomocy języka polskiego, ani żadnego innego, ogromu cierpienia i poczucia krzywdy jakie wtedy nam towarzyszyło. Potem okazało się, że jest naprawdę źle. Guz był w najgorszym możliwym umiejscowieniu, w okolicach opon mózgowych.

O tym co działo się przez następny miesiąc nie mogę zbyt wiele napisać, bo niewiele pamiętam. W najgorszy z możliwych sposobów przekonaliśmy się z żoną czym jest bezsilność, niemoc i depresja. Ale wśród tego totalnego załamania, pośród „czarnych chmur”, zaczęła pojawiać się iskierka nadziei. Zaczęła do nas płynąć „fala dobra”, między innymi z Chełmka…

Leczenie Igorka wymagało przeprowadzenia ciężkiego zabiegu neurochirurgicznego, który trzeba było wykonać w Niemczech. Niestety, koszt przedsięwzięcia – 30 do 150 tys. euro (w zależności od rozwoju wypadków), był poza naszym zasięgiem. Utworzyliśmy bloga i poprosiliśmy o pomoc. Ta szybko nadeszła.

Już w tym czasie, w różnych miejscach naszego powiatu, grała „Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy”. O ironio, tę grupę ludzi stworzyłem rok wcześniej sam, żeby pomóc choremu na mukowiscydozę dziecku. Jak się przewrotnie okazało, tworzyłem ją dla siebie, choć oczywiście nie miałem pojęcia, że tak właśnie będzie. Wiele z koncertów i wydarzeń MOWP miało miejsce w Chełmku. Wasze miasto w niesamowity sposób zaadoptowało moje chore dziecko i z niespotykaną determinacją walczyło o jego życie. Andrzej Saternus, Andrzej Skrzypiński, Waldek Rudyk, Benia Sędrak – Legut, Sylwia Sajak, Michał  Kaczmarczyk i wielu, wielu innych ludzi, poświęcili swój czas, pracę i pieniądze po to, żeby moje dziecko mogło trwać. Podobnie postąpiło całe mnóstwo innych mieszkańców Chełmka, którzy pozostaną dla mnie w dużej mierze anonimowi i których nigdy pewnie nie poznam. Chełmek okazał się być społecznością ludzi wielkich. Bez względu na poglądy polityczne, sympatie i antypatie, pomagaliście bez wytchnienia. Wykazaliście się empatią, sercem i człowieczeństwem. Za to chciałem tu i teraz najserdeczniej podziękować.

Jeszcze przed wyborami, wręczyłem na ręce waszego burmistrzowa igORDER. Specjalny medal, dla społeczeństwa miasta Chełmek. Nie chciałem jednak wtedy pisać tego tekstu, żeby nie zostać posądzonym o robienie kryptokampanii przedwyborczej. Nie to było moim zamiarem i mam nadzieję, że to rozumiecie.

Igorek wrócił do zdrowia. Oczywiście jest to taka choroba, przy której musimy być cały czas czujni, ale na dziś cieszy się życiem przedszkolaka i znów daje nam mnóstwo radości. Nasze życie też zaczyna wracać na właściwe tory i możemy próbować funkcjonować tak jak robiliśmy to wcześniej. Powołałem do życia Fundację „Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy”, która już formalnie będzie pomagać innym dzieciom. Także tym z Chełmka. Z zebranych pieniędzy została spora kwota i będzie ona systematycznie przekazywana dla innych, potrzebujących dzieci. Już w ten sposób wsparliśmy kilkoro a niebawem pod naszą opieką znajdzie się mała chełmkowianka – Paulinka Konieczna. Oczywiście nigdy nie uda nam się odpłacić w całości dobra, jakie na nas spłynęło, ale w ten sposób możemy przynajmniej jakoś próbować to zrobić. Obiecuję, że będziemy to czynić z ogromną determinacją.

Jeszcze raz, chełkowskim sercom, w imieniu własnym i całej mojej rodziny, bardzo, bardzo dziękuję. Do zobaczenia w trakcie imprez dla Paulinki.

Albert Bartosz – tata Igorka
Nasz blog – igorbartosz.blogspot.com

Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy
Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy

Materiał nadesłany w dniu 23.11.2010 na adres redakcyjny