Klątwa bociana w Bobrku
Klątwa bociana w Bobrku

Na nadchodzący weekend przedstawiamy pierwszą z serii weekendowych opowieści ludowych. Opowieść o klątwie Bocianów.

W piątek 8 lipca po południu mieszkańcy Bobrka rozpaczali. Spadło gniazdo z młodymi bocianami, znajdujące się na drzewie przy ul. Lipowej. Około godziny 14.00 rozpętała się zawierucha. Silny podmuch wiatru strącił gniazdo z pięcioma młodymi bocianami. Wszystkie zginęły.

Od tego czasu w Bobrku zaczęły dziać się tragedie. Zaczęli ginąć młodzi ludzie. Starsi mieszkańcy Bobrka przypomnieli sobie o klątwie bocianów. Klątwa taka rzucana jest na wieś w przypadku śmierci mieszkających we wsi bocianów.

Przykłady klątw rzuconych przez bociany są częste. Domy i gospodarstwa trawią płomienie, kozy nie dają mleka, a kury i kaczki przestały się nieść. Nawet bażanty przestały sadzić jaja.  A wszystko przez bocianie gniazdo, które w Wysokiej (woj. lubuskie) ściągnięto ze starej remizy i zniszczono. Mieszkańcy wioski są przekonani, że bociany w odwecie rzuciły na wieś klątwę. Mieli rację. Wkrótce później dwoje strażaków uczestniczących w rozbiórce bocianiego gniazda zginęli w tragicznych okolicznościach.

Klątwa bociana w Bobrku
Klątwa bociana w Bobrku

Podobny dramat rozegrał się w Szymanowicach (woj. świętokrzyskie). Tam po straszliwej burzy z piorunami znaleziono zniszczone gniazdo. A w nim trzy martwe, malutkie bociany. W rodzinie Krupów od lat mówiono, że jak ginie bocian, to zaraz potem jak nic śmierć dopadnie człowieka. Niestety ta przepowiednia wypełniła się co do joty! Gdy piorun zabił trzy bocianie pisklaki, kostucha zaczęła upominać o ludzi. Najpierw zmarł Stefan, a dwa tygodnie później, i to jednego dnia, małżeństwo: Jan i Stanisława.

Mówi się, że bociany zabiorą ze sobą tyle samo ludzi w tragicznych okolicznościach ile bocianów zginęło. Żniwa kostuchy bocianiej klątwy w Bobrku wypełnione są już w połowie…