Adrianna biegła ulicą i nie zwracała uwagi na przechodniów. Chciała jak najszybciej uciec z tamtego miejsca, od niego, zapomnieć o tym, jak ją potraktował.

  • Mężczyzna mojego życia – prychnęła głośno i wykrzyczała kilka przekleństw cisnących się na usta.
    Ada nie przeklinała nigdy. Ten moment jednak był szczególny i wymagał odpowiedniej oprawy emocjonalnej. Dziewczyna przystanęła. Rozejrzała się dookoła, uspokoiła oddech i zorientowała się, że przebiegła spory kawałek. W szpilkach. Spojrzała na siebie. Była idealna – jasnowłosa, szczupła, mądra i bogata. Tego ostatniego nie zawdzięczała sobie, ale zaradności ojca – przedsiębiorcy potrafiącego pomnażać pieniądze. Jej rozmyślania przerwał przyjemny męski głos należący do niezbyt przystojnego, ale młodego człowieka.
  • Czy mogę pani w czymś pomóc? Za chwilę zamykam, ale jeśli jest pani zainteresowana książkami, to chętnie zostanę dłużej – usłyszała.
    Dopiero teraz Ada uświadomiła sobie, gdzie jest i że zwraca się do niej mężczyzna, prawdopodobnie sprzedawca z antykwariatu. Dziewczyna dopiero teraz spojrzała na niego przytomnym wzrokiem. Był młodszy od niej, niski, z wyraźną nadwagą, ale o przyjemnej aparycji. Poza tym, miał niezwykły głos.
  • Głos radiowca – pomyślała ciepło i spojrzała na mężczyznę ze smutkiem.
  • Dziękuję, nie potrzebuję żadnej książki. Potrzebuje kogoś, kto wytłumaczy mi, dlaczego mężczyźni tak ranią, kłamią i oszukują – wyszeptała na jednym oddechu.
    Sprzedawca spojrzał zaskoczony na rozmówczynię i przez chwilę bił się z myślami. Zachowanie kobiety zaintrygowało go. Z natury był nieśmiały, ale piękna nieznajoma wywoływała w nim jakieś nieznane emocje.
  • Mam na imię Edmund – uśmiechnął się nieznacznie i wyciągnął dłoń do nieznajomej.
    Dziewczyna wahała się przez chwilę, a potem uścisnęła dłoń chłopakowi.
  • Adriana – przedstawiła się.
  • Jeszcze nigdy nie byłem w takiej sytuacji i nie chcę być potraktowany jak natręt. Jeśli jednak chcesz porozmawiać, to poczekaj chwilę, zamknę antykwariat. Czasami najwięcej można powiedzieć nieznajomym – odpowiedział Edek śmiało, choć sam był zaskoczony swoim zachowaniem.
    Są ludzie, którzy od samego początku budzą naszą sympatię, choć nie potrafimy wyjaśnić dlaczego. Adrianna postanowiła dać szansę nieznajomemu, ponieważ uważała, że nic gorszego nie może ją spotkać dzisiejszego dnia.
  • Może pójdziemy na drinka lub kawę – zaproponowała.
    Edmund uśmiechnął się szeroko i zaproponował lokal po drugiej stronie ulicy. Spojrzał na elegancką sukienkę Ady, beżowe szpilki i pomyślał, że musi być jej niewygodnie w takim stroju.
    Kiedy weszli do restauracji, wszyscy obecni tam mężczyźni z zainteresowaniem spojrzeli na Adę. Wyglądała jak prawdziwa modelka z okładki czasopism. Niestety, na jej twarzy gościł bezbrzeżny smutek. Edmund poczuł się w pewnym momencie nieswojo, ale wrodzone poczucie humoru rozładowało atmosferę.
  • Wyglądamy jak piękna i bestia – uśmiechnął się do dziewczyny.
    Ada spojrzała na niego ciepło i pokręciła przecząco głową.
  • Czego się napijesz? – spytał.
    Dziewczyna wybrała kolorowego drinka, on zaś uraczył się piwem, choć zdawał sobie sprawę, że to może mało eleganckie.
  • Co się stało? – zapytał i spojrzał z troską na nową znajomą.
    Ada upiła drinka i najciszej jak potrafiła wyznała, że właśnie przyłapała narzeczonego na zdradzie.
    Edmund z niedowierzaniem pokręcił głową. Adrianna była marzeniem każdego mężczyzny. Rozumiał już zachowanie dziewczyny i bardzo jej współczuł.
  • Wiem, że wszystko co powiem, wyda ci się banalne, ale… – zaczął niepewnie.
  • Ta dziewczyna nie miała pewnie osiemnastu lat, to było prawie dziecko – Adzie nawet trudno było wypowiedzieć te słowa.
    Edmund zacisnął pięści. Gdy słyszał takie historie był w stanie bić każdego, kto stanie na jego drodze. Czasami wstydził się przedstawicieli swojej płci.
  • Bardzo mi przykro. Nie mam pojęcia, co czujesz w tym momencie, ale może warto się wygadać. Rozmowa jest dobra na wszystko. Oczyszcza. – powiedział cicho.
    Ada mogłaby słuchać tego kojącego głosu ciągle. Znała Edmunda od kilkunastu minut, a momentalnie nabrała do niego zaufania.
  • Może przez ten głos? – pomyślała.
    Rozsiadła się wygodnie, zsunęła z nóg niewygodne szpilki i zaczęła mówić. Zdawała sobie sprawę, że już nigdy więcej nie spotka Edmunda, dlatego też pozwoliła sobie na szczerość. Mówiła o samotności w związku i o tym, że chłopaka zasugerowali jej rodzice.
  • Na początku było cudownie. Zakochałam się. Taką pierwszą, prawdziwą miłością. Darek był dla mnie wszystkim – wyznała, uśmiechając się do wspomnień.
    Edmund nie przerywał, z uwagą słuchał tego, co mówi Ada. Mógł się jej bezkarnie przyglądać. Miała długie blond włosy, jasną, nieskazitelną cerę i piękne niebieskie oczy. Było w niej połączenie dziecka i dorosłej już kobiety. Miała w sobie wiele elegancji i gracji. Nawet kiedy piła drinka, robiła to jak dama.
  • Wiesz, co jest najgorsze? – spytała, spoglądając uważnie na Edka?
    Nie czekała na odpowiedź mężczyzny.
  • Nie zauważyłam, że dzieje się coś niedobrego. Przecież takie rzeczy widać, prawda?
    Edek poruszył się na krześle. Nie miał zbyt dużego doświadczenia z kobietami. Nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.
  • Byłaś zakochana – rozpoczął niepewnie – może dlatego nie zauważyłaś nic złego.
  • Byłam głupia i zakochana, już nigdy nie powtórzę tego błędu.
    Edmundowi zrobiło się żal dziewczyny. Zdawał sobie sprawę, że ktoś taki, jak ona, powinien być otoczony miłością, czułością i opieką.
    Rozmowa trwała jeszcze długo. Edek zaproponował zjedzenie posiłku i z uśmiechem na twarzy patrzył, jak Ada zajada się pizzą.
  • Nie jem na co dzień takich rarytasów – wyznała, obficie polewając kawałek pizzy prawdziwą, włoską oliwą.
  • Nie wiesz, co jest dobre – odpowiedział Edek, podając jej chusteczkę.
    Dziewczyna zaśmiała się. Kolejne drinki sprawiły, że całą sytuację widziała już zupełnie inaczej. Darek próbował połączyć się z nią telefonicznie, ale ona ignorowała telefony.
  • Co teraz zrobisz? – spytał Edek.
  • Będę piła drinki, jadła pizzę i robiła to, czego do tej pory nie robiłam – wyznała i zaśmiała się zbyt głośno.
  • Za twoje nowe życie – wzniósł toast mężczyzna.
  • Darek był takim snobem. Dopiero teraz to widzę. On nie zna prawdziwego życia. Nie wie, na czym polega szczęście. Dla niego liczy się tylko to, co powiedzą inni. Dziękuję ci za ten wieczór. Dawno nie czułam się z nikim tak swobodnie.
    Edek odwzajemnił komplement. Z każdą minutą coraz bardziej zachwycał się dziewczyną. Zdawał sobie jednak sprawę, że ktoś taki jak Ada, nigdy nie zainteresuje się nim, zwyczajnym sprzedawcą książek.
  • O czym myślisz? – spytała, kiedy wychodzili z restauracji.
  • Zastanawiam się , jakim trzeba być idiotą, by skrzywdzić kogoś takiego, jak ty – wyznał.
    Ada w pewnym momencie przystanęła, chwyciła Edka za rękę i pociągnęła w stronę najbliższej bramy.
  • Co ty robisz?
  • Nie gadaj tyle.
    Pocałunek był długi i elektryzujący. Dopiero po chwili Ada zorientowała się, co takiego zrobiła.
  • Przepraszam – wyszeptała
    Edek spojrzał na nią z czułością i po dłuższym zastanowieniu rzekł.
  • Nigdy nie przepraszaj za coś tak niesamowitego.
    Odprowadził ją do taksówki i życzył udanej nocy. Na pożegnanie przytulił ją mocno.
    Jeszcze długo stał na chodniku i patrzył za odjeżdżającym samochodem.
  • Czas wrócić do rzeczywistości – pomyślał.
    Spotkanie z Adą uzmysłowiło mu, że pewne bariery są nie do przeskoczenia. On, zwyczajny, biedny sprzedawca nie ma żadnych szans u kobiety pokroju Ady.
  • Jestem jak Wokulski – pomyślał z przekąsem, zbyt często odwołując się do powieści, którą uwielbiała ich polonistka z liceum.
    Minęło wiele dni, a Ada tylko czasami wracała myślami do tamtego wieczora. Wybaczyła Darkowi. Dała się przekonać, że to nic nie znaczący incydent. Również rodzice sugerowali, by dała chłopakowi jeszcze jedną, ostatnią szansę.
  • Aduniu, tacy są mężczyźni, muszą się wyszaleć – przekonywała matka.
    Ostatecznie przekonał ją pierścionek z diamentem, którym oświadczył się Darek.
  • Jesteś kobietą mojego życia, kocham cię i pragnę, byś została moją żoną – wyszeptał i przyklęknął przed nią.
    Ada postanowiła w to wierzyć. Przecież kochała Darka. Rozpaczała, kiedy przyłapała go na zdradzie.
  • Pasujecie do siebie. Ojciec prowadzi interesy z jego ojcem, nie zepsuj tego – matka postawiła sprawę jasno.
    Adrianna dała się przekonać. Przygotowania do ślubu ruszyły pełną parą. Dziewczyna była w swoim żywiole. Planowała, zapraszała, wybierała. Ślub zaplanowano na Boże Narodzenie. Na początku grudnia Ada postanowiła zrobić prezenty bliskim. Chciała, by były to prezenty od serca. Dla rodziców przygotowała foto album prezentujący ich losy, Darkowi obraz, na którym widniała ona, zaś przyjaciółce Tosi książkę. Antonina uwielbiała literaturę romantyczną, była wykładowczynią na uniwersytecie i fascynowała ją przeszłość.
  • Antykwariat – pomyślała.
    Z nostalgią przypomniała sobie tamten wieczór i Edka. Nigdy więcej go nie spotkała. Postanowiła jednak odwiedzić znajomego i znaleźć w jego antykwariacie książkę dla Tosi. Weszła do sklepu niezauważona i przysłuchiwała się rozmowie, którą Edek toczył z jakąś dziewczyną. Widać było, że rozmówczyni jest zainteresowana mężczyzną. Kobieta była atrakcyjna, ciemnowłosa i dość zgrabna. Ada przez moment poczuła się nieswojo.
  • Czyżbym była zazdrosna o Edka? Bzdura ! – pomyślała.
  • Adrianna?! – usłyszała głośny okrzyk znajomego – co ty tu robisz?
    Dziewczyna flirtująca z Edkiem spojrzała z niesmakiem na Adę. Edmund szybko stracił zainteresowanie wielbicielką i wyszedł zza lady.
  • Miło cię widzieć. Nie poznałem cię w tej czapce i płaszczu – wyznał i podał rękę dziewczynie.
    Ada zignorowała wyciągniętą dłoń i przytuliła chłopaka mocno.
  • To ja już pójdę – wielbicielka Edka postanowiła wyjść z antykwariatu z postanowieniem, że następnym razem zrobi pierwszy krok i zaprosi sprzedawcę na kawę.
    Adrianna i Edward z ulgą spojrzeli za odchodzącą dziewczyną i skupili się na sobie.
  • Jak dobrze cię widzieć w lepszej formie.
  • Wybaczyłam Darkowi – dopiero teraz Ada uświadomiła sobie, jak banalnie brzmi to wyznanie.
  • Jesteś tego pewna? – spytał Edek.
    Ada wzdrygnęła ramionami i zrobiła nieodgadnioną minę. Do tej pory wydawało jej się, że postępuje właściwie. Kiedy jednak spoglądała na Edka poczuła, że oszukuje samą siebie. Robi to, czego chcą inni. Rodzice, Darek, przyszli teściowie.
  • Masz czas? – spytała nieoczekiwanie.
  • Dla ciebie zawsze. Tylko tym razem, zamiast drinka będzie gorąca czekolada. Bo po drinku szalejesz, koleżanko – żartobliwy ton głosu Edka rozbawił dziewczynę.
  • Masz kogoś? – spytała nieoczekiwanie.
    Edka zaskoczyło to pytanie, ale postanowił być z nią szczery.
  • Miałem, ale ona wybrała bogatszego, czyli lepszego. W jej mniemaniu lepszego. Są już po rozwodzie, ale Kasia dzięki temu ma teraz pieniądze.
  • Nie chciała do ciebie wrócić?
  • Chciała, ale skoro przegrałem z pieniądzmi, to jaką wartość miałby ten związek?
    Edek zamknął antykwariat i zaprosił Adę do przytulnej kawiarenki ulicę dalej.
  • Nigdy tu nie byłam – wyznała oczarowana Ada.
    W pomieszczeniu pachniało czekoladą, cynamonem i świerkiem. Przytulne wnętrze oświetlały lampki, z głośników sączyła się spokojna muzyka.
  • Tu jest cudownie, jak w bajce – wyszeptała.
  • Kiedy spróbujesz czekolady mojej siostry to nie wyjdziesz stąd do rana – obiecał.
  • Twoja siostra tu pracuje?
  • Tak, to jej kawiarnia. Zawsze o tym marzyła. Zrezygnowała z dobrze płatnej pracy, by spełnić swoje marzenia.
    Adzie zaimponowała taka postawa. Kiedy poznała siostrę Edka, Ewę, od razu poczuła do niej sympatię.
  • Zapraszam, właśnie upiekłam ciasto czekoladowe z malinami. Czeka na wyciągnięcie z pieca. – zachęcała Ewa.
    Ada dawno nie czuła się tak dobrze. Nie musiała udawać, spełniać oczekiwań innych, być idealną. Słuchała opowieści Edmunda i Ewy z uśmiechem na ustach, zazdrościła im tej relacji. Zazdrościła im życia. Ona miała wszystko, a tak naprawdę nie miała niczego. Z kawiarni wyszli grubo po północy. Sypał śnieg, szczypał mróz, ale atmosfera była iście bajkowa. Ada wzięła Edmunda pod rękę i statecznym krokiem spacerowali po starówce.
  • Nie jest ci zimno? – spytał.
    Dziewczyna przystanęła i spojrzała na Edka.
  • Umówisz się ze mną na randkę? Na prawdziwą randkę? – spytała.
    Mężczyzna zaniemówił, a kiedy odzyskał rezon , zrozumiał, że Ada nie żartuje.
  • Przecież za trzy tygodnie wychodzisz za mąż.
  • Już nie! – wykrzyknęła i rzuciła się Edkowi na szyję.
  • Już nie! – radośnie powtórzyła okrzyk, a echo niosło te słowa daleko.
  • Gdybym wiedział, że tak działa na ciebie gorąca czekolada, to już za pierwszym razem …
    Mężczyzna nie zdążył dokończyć, bo poczuł na swoich ustach usta Ady. Pocałunek smakował czekoladą i zapowiedzią nadchodzącego szczęścia