Temat ostatnich dni, czyli abdykacja papieża Benedykta XVI zdominował przeważającą część mediów na świecie i nie da się obojętnie przejść obok tego a to dlatego, że u nas ustępujący papież ma coś swojego, coś wyjątkowego, coś takiego na co nie każdy może sobie pozwolić, a mianowicie swój most, konkretnie most nazwany swoim imieniem. Most im. Benedykta XVI powstał w rekordowo szybkim tempie, ale któż nie pamięta jaki to był priorytet?! Przyjeżdża papież do Polski i co będzie jechał po tym starym? w sumie dało się, tylko pojazdem lekkim, wyposażonym w wysokie zawieszenie, a papieska limuzyna, w dodatku pewnie niemiecka, zawieszenie dość sztywne, jeszcze nim rzuci i aż strach pomyśleć, herbata się rozleje, będzie trzeba czyścić tapicerkę. Dlatego most postawiono nowy, nawet z kolorystycznymi elementami flagi papieskiej, ludzie stojący na trasie przejazdu zaopatrzeni w biało-żółte chorągiewki z przydrożnych kapliczek, piękny widok, a po tamtych chwilach został most, po którym tak wspaniale się jedzie z naszej gminy do Oświęcimia. No właśnie most jest a jego patron tylko do 28 lutego. I się władza z tym nazywaniem obiektu pospieszyła. Teraz tylko czekać aż urzędnicy wpadną na pomysł dokładnego sprawdzenia stanu mostu, połączonego z chwilowym jego zamknięciem, pisemnym wnioskiem do Watykanu czy możemy zmienić imiennika na nowego papieża. Tak więc jeździjcie obywatele do Oświęcimia dopóki jest po czym.

Z mostem na Wiśle jeszcze nie problem, najwyżej nazwa zostanie, jednak to nie jedyny obiekt tego typu w naszej gminie, drugi most jest właśnie w przebudowie i już doszły mnie słuchy, że może nosić imię Jana Pawła II. Z całym szacunkiem do osoby Karola Wojtyły, ale czy to nie jest lekka przesada? w tym kraju każda nowopowstała szkoła (chociaż tych teraz mamy deficyt) zapewne chciała by nosić to imię, tak jak drogi, szpitale, uczelnie, cała masa innych, podobnych placówek publicznych. Za chwilę będą przystanki im. Jana Pawła II, stacje kolejowe, hotele, lotniska… a przecież można szukać alternatywnych nazw. Chociaż taki zabieg z drugiej strony może być specjalnie przemyślany. Wyobraźmy sobie że nowy most jest imienia papieża polaka, i jest tylko i wyłącznie dla praktykujących owieczek parafialnego stada. Dla pozostałych można zostawić kładkę, i nazwa kładki może być dowolna, dla przykładu “kładka im. Lefebrystów”, chociaż nie, bo oni już nie są obciążeni ekskomuniką. Ale za to “kładka im. św. inkwizycji” i przed kładką po obu jej stronach można umieścić tabliczkę z napisem “zawróć, bo błądzisz”, albo również po obu stronach znak “ślepa ulica”. Można też całkiem odejść od katolickiego nazewnictwa i nazwać nowy most imieniem prezesa firmy, która wygrała przetarg na jego modernizację, niech to będzie taka dodatkowa rekompensata, za to, że wziął na siebie i swoją firmę ta odpowiedzialność, choć w pierwszych etapach prac nie było dużo roboty. Ten most był już od wielu lat ambitnie rozbierany każdego sobotniego wieczora przez lokalną młodzież, kamień po kamieniu, można powiedzieć, że połowę rozbiórki mieli z głowy. Nie chcę tutaj nawiązywać do naszych władz, których przedstawiciele wbijali łopaty na symboliczny początek inwestycji, bo wówczas mielibyśmy “most marszałkowski”, funkcjonuje już nazwa “Sowa-Express”, i musielibyśmy dodać jeszcze “Sowa-Bridge”

A tak całkiem poważnie, jak z tym nazewnictwem jest to dobrze wiemy, władza swoje a każdy swoje, jak by nie był nazwany i tak każdy będzie mówił po swojemu, byle by krócej, zwięźlej, i byle by można było dojechać na drugą stronę brzegu, bez cudownego rozstępowania się wód Przemszy.

Z pozdrowieniami, z gminnego podwórka, Robert.