Z Chełmka znika pracaJadwiga Kuciel z Libiąża od 12 lat sprzedaje owoce i warzywa na miejscowym bazarze. Efekty ostatniego kryzysu gospodarczego obserwuje na co dzień. – Ludzie są coraz biedniejsi – powiedziała we wtorek. W mieście rośnie bezrobocie. Kobieta stwierdza, że Chełmek to miasteczko, w którym panuje bieda. – Dopiero, kiedy wyjedziemy do wielkiego świata, za granice gminy, widzimy bogactwo – mówi i wymienia: – Ludzi w supermarketach z koszami wypełnionymi zakupami, nowoczesne samochody. – W Chełmku bezrobocie rośnie – przyznaje Andrzej Saternus, burmistrz gminy, choć nie ma jeszcze precyzyjnych informacji z urzędu pracy. Dodaje, że z kilkudziesięcioma osobami pracującymi w Maflow, największym zakładzie w Chełmku, rozwiązano umowy. – Właściwie ich po prostu nie przedłużono – mówi. Ubolewa też, że z Chełmka wyprowadziła się Alma Polska. Wskutek tej decyzji firmy pracę straciło 80 osób.

Źródło: Przełom